wróć

,,Roberto Zucco”, czyli historia, która wydarzyła się naprawdę

Bernard-Marie Koltès był jednym z czołowych przedstawicieli francuskiego teatru absurdu i autorem wielu kontrowersyjnych sztuk, w których obnażał społeczne tematy tabu. Szczególnie mocno krytykował zamożne i niewrażliwe społeczeństwo francuskie, które wykluczyło Innych i Obcych: homoseksualistów, imigrantów, chorych na AIDS i wszystkich tych, którzy zmagają się z własną tożsamością i wewnętrznymi konfliktami. Sztuki Koltèsa nie tracą na uniwersalności, dotykając pełnej napięcia relacji pomiędzy zagubioną jednostką a opresyjnym społeczeństwem. Tematy podejmowane przez autora oraz jego doskonałe pióro sprawiają, że dramaty stają się wyzwaniem dla teatrów w wielu krajach. W Teatrze Horzycy w Toruniu można obecnie oglądać niepokojącego i brawurowo zagranego ,,Roberto Zucco” w reż. Leny Frankiewicz.

 

Inspiracją do napisania dramatu był list gończy ze zdjęciami włoskiego seryjnego mordercy, Roberto Succo, który Bernard-Marie Koltès zobaczył w metrze. Zafascynowany jego postacią i rozgrywającym się wokół niej spektaklem medialnym, postanowił zgłębić osobowość mężczyzny. Powstał dramat o człowieku, który zabija właściwie bez powodu, tocząc tym samym swoistą wojnę ze społeczeństwem. Roberto Succo pochodził z dobrego domu, ale od wczesnych lat przejawiał zainteresowanie przemocą. Pewnego dnia zabił swoich rodziców, po czym trafił do szpitala psychiatrycznego, z którego po pewnym czasie uciekł. Po początkowym okresie spokojnego życia na wolności, odezwało się w nim pragnienie zabijania. Zamordował kolejnych pięć osób. Succo został aresztowany w rodzinnym mieście Mestre. Podczas pobytu w areszcie wielokrotnie próbował z niego uciec. Najbardziej spektakularny był epizod, w trakcie którego Succo wyrwał się policjantom i uciekł na dach, po którym spacerował i stopniowo się rozbierał. Przypominało to wyreżyserowany spektakl, który być może miał przekonać sąd, że oskarżony jest chory psychicznie i powinien ponownie trafić do szpitala psychiatrycznego. Kilka miesięcy później Roberto Succo popełnił samobójstwo, dusząc się plastikową torbą.

Najbardziej niepokojący jest brak racjonalnego wyjaśnienia motywów zbrodni Succo. Był seryjnym mordercą bez powodu czy naprawdę osobą chorą psychicznie? A może to zdemoralizowane, pozbawione głębokich relacji społeczeństwo wychowało potwora? I wreszcie warto zadać pytanie, skąd bierze się nasza fascynacja przemocą, nasze pragnienie oglądania spektakli medialnych z udziałem zbrodniarzy?

Dramat ,,Roberto Zucco” można też odczytać jako pożegnanie ze światem umierającego na AIDS Koltèsa , o czym w rozmowie z ,,Nowościami” mówiła reżyserka, Lena Frankiewicz: ,,Mnie w tej sztuce zafascynował przede wszystkim wątek wykluczenia. Znając biografię zmarłego w 1989 roku autora i wiedząc, że to był jego ostatni tekst, który pisał umierając na AIDS, chorobę w owych czasach stygmatyzującą i wykluczającą, miałam poczucie, że to rodzaj jego pożegnania ze światem. A mnie takie wątki w biografiach artystów fascynują”.

 

,,Roberto Zucco”  Koltèsa

reż. Lena Frankiewicz

22 listopada, godz. 11.00 na Dużej Scenie

23/24 listopada, godz. 18.00 na Dużej Scenie